czwartek, 5 maja 2016

~LBA #3 +Info

Dziękuje za nominacje Patty z bloga -  http://leonettanewstory.blogspot.com/
(rozkręciliście się z tymi nominacjami :,D) 

1. Co lubisz robić najbardziej?
Słuchać muzyki i pisać opowiadania ;d

2. Co sądzisz o moim blogu?
Dopiero teraz trafiłam na twojego bloga, więc nic na ten temat powiedzieć ni mogę :x 

3. Gdybyś spotkała Jorge i Tini jakie pytanie byś im zadała?
Jortini is real? :,D Oczywiście żartuję, zapytałabym ich jak to jest być sławnym, no wiecie takie stereotypowe pytania, nic mi nie przychodzi do głowy. Najchętniej to mocno bym ich przytuliła <3

4. Ile masz lat?
55 ( ͡° ͜ʖ ͡°) a tak serio 15, już gdzieś na to odpowiadałam.

5. Lara VS Gery. Która i dlaczego?
#TeamLara. W 100 % wolę ją, ponieważ .. (uwaga, teraz się pewnie rozpiszę) .. pomimo tego, że czuła coś do Leóna to pozwoliła mu być szczęśliwym. Okey, na początku nie byłam jakąś jej wielką fanką (nie lubiłam jej xD), ale teraz patrząc na to z perspektywy czasu to była to naprawdę mega postać <3 Miała fajny charakter i tak jak wspomniałam wyżej liczyło się dla niej szczęście Leóna, w przeciwieństwie do małpy zwanej Gery. Jak ja jej nienawidziłam i nadal nienawidzę! (dla jasności - postaci z serialu, nie aktorki) Nie dość, że była wredną, fałszywą (tu miał powstać wulgaryzm) ... to jeszcze skłócała Leonette, bo nikt jej nie chciał #samotność. 
Tyle w temacie! :D

6. Skąd czerpiesz pomysły?
Z mojej głowy :,DD Słucham piosenek, oglądam filmy i samo do mnie przychodzi! 

7. Dlaczego zaczęłaś pisać opowiadanie?
Sama nie wiem, spróbowałam i to polubiłam :D
No jak go tu nie kochać? ♥♥
 
8. W jakim mieście mieszkasz?
A nie powiem, taka tajemnica :x :D

9. Masz zwierzątko?
Nie :<
 
10. Jaki powinien być ideał chłopaka?
León Verdas/Jorge Blanco ♥ :,D

11. Jaki był pierwszy blog, który przeczytałaś?
Idk, to było już ze 100 lat temu :D

NIKOGO NIE NOMINUJĘ, AMEN

***************************************************************************
**************************************************************************
Tak więc kolejne LBA! Na wstępie zaznaczam, że na razie nie będę ich przyjmowała, bo tyle się tych nominacji posypało, że troszku mi się odechciało (profeszional rym). Nie będę się już rozpisywać, dziękuje za nominacje, ale oświadczam, że na razie nie będę ich przyjmowała! Mam nadzieję, że mnie zrozumiecie :D Kocham was ♥ ~Alexa

poniedziałek, 2 maja 2016

Rozdział 9 ~Wiem na kim mogę naprawdę polegać~

-Co ty wyprawiasz gówniarzu! – krzyczy wściekły –I co robisz w moim domu? – zbliża się do mnie. Momentalnie zaciskam dłonie w pięści przygotowując się na ostateczność. Gdy brunet patrzy na niewidzialny punkt obok mnie jego kroki ustępują. Odwracam głowę przez ramię dostrzegając  Federico. Po jego minie domyślam się, że widział wszystko, przynajmniej to co w końcu powinien zobaczyć.
-Tato.. – wykrztusza z siebie zbliżając się do mężczyzny.On jedynie przełyka ślinę z łagodnym jak jedwab wyrazem twarzy. –Co tu się dzieje? – staję twarzą do niego. Źrenice Damiana powracają do naturalnego stanu, a z ust wydobywa się jedynie nerwowy śmiech.
-Synu, chyba nie sądzisz, że zrobiłbym krzywdę twojej siostrze. – jego głos drży. Ściera pot z czoła patrząc na Federico ze skruchą. Wykorzystując całą tą sytuację zbliżam się do przerażonej i roztargnionej Violetty.
-Już dobrze. – szepcze wprost do jej ucha dyskretnie wyciągając do niej swoją dłoń, na której ląduję jej ręka. Splatam nasze palce posyłając jej subtelny uśmiech, który dziewczyna odwzajemnia. Za chwilę  jednak skupiam całą swoją uwagę na Federico i jego ojcu, którzy w tym momencie toczą walkę na wzrok.
-Nie jesteś już moim ojcem. – syczy chłopak co wyraźnie boli Damiana. -Jeśli mama dowie się o tym co tu zaszło to także nie zawaha się skończyć z tą chorą atmosferą. – ostrzega, a na twarzy bruneta pojawia się lęk.
-Ona nie może się o tym dowiedzieć. – skamle.
-To już zależy od ciebie i od tego czy Violetta dalej będzie musiała przez ciebie cierpieć. – Castillo mierzy nas po kolei wzrokiem i kiedy jego spojrzenie zatrzymuję się na mnie widzę, że to nie jest jeszcze koniec jego chorych działań.
    Powoli wymija Federico i odwracając się do nas plecami odchodzi. Słysząc trzask drzwi frontowych wszyscy oddychamy z ulgą. Widząc, że chcą ze sobą porozmawiać puszczam dłoń mojej przyjaciółki pozwalając, aby brunet ją przytulił.
-Przepraszam, że ci nie wierzyłem. – odrywa ją od siebie.
-W porządku, wiem ile znaczyło dla ciebie powiedzieć coś takiego. – gładzi jego ramie, a na twarzy chłopaka pojawia się wyraźny smutek i przygnębienie.
-León. – zwraca się do mnie. –Dzięki, nie wyobrażam sobie kogoś innego, kto tak dobrze mógłby zadbać o moją siostrę. – posyłam mu uśmiech, a on klepie mnie w ramie po czym odchodzi przepełniony bólem i rozczarowaniem.
   Zwracam wzrok na Violette. W jej oczach pojawiają się łzy, ale tym razem nie są to łzy spowodowane cierpieniem czy smutkiem. Jest szczęśliwa, co sprawia, że ja także tak się czuję.
Szatynka rzuca mi się na szyję.

-Nie wiem jak bym sobie bez ciebie poradziła. – szepcze, a ja gładzę lekko jej plecy –Dziękuje. – kwili, a ja wyswobadzam się z jej uścisku. Patrzę w jej piękne tęczówki w kolorze słodkiej czekolady posyłając jej uśmiech.
♥♥
Idąc przez korytarz coś, a raczej ktoś uniemożliwia mi pójście naprzód. Tym kimś jest moja przyjaciółka, Ludmiła.
-Violu, możemy porozmawiać? – pyta głosem przypominającym małą, bezbronną dziewczynkę, która ma ochotę się rozpłakać.
-Dobrze. – zgadzam się, a ona dołącza do mnie. Razem wychodzimy ze szkoły i w milczeniu przemierzamy tą samą alejkę co zwykle.
-Posłuchaj, chciałam cię przeprosić. – zaczyna, a ja patrzę na nią. –Byłam głupia, dopiero kiedy Federico mi wczoraj o wszystkim opowiedział...
-W porządku Ludmiła, ludzie robią różne głupoty przez miłość. – blondynka zabawnie porusza brwiami na co śmieje się pod nosem.
-Mówisz o Leónie? – dźga mnie w biodro, a ja przewracam oczami.
-Mówię o tobie i Federico. – protestuje, a ona unosi ręce w geście obrony.
-Vilu, powiedz mi tak szczerze, czujesz coś do Leóna? – nie bawi się w subtelności. Natychmiast oblewa mnie rumieniec na co przyjaciółka uśmiecha się triumfalnie.
-Sama nie wiem, ostatnio stał się dla mnie kimś ... bardzo ważnym. – przyznaje skrępowana.
-Ważnym jak przyjaciel czy ..
-Nie wiem Lu, sama już  się w tym pogubiłam.  – przerywam przyjaciółce –On zawsze przy mnie jest, wspiera mnie, ale nie wiem czy jest dla mnie kimś więcej niż przyjacielem. – wzdycham cicho, a ona kiwa głową z dezaprobatą.
-Jezu Violka, ogarnij się. Przecież nawet ja pomimo tego, że nie widywałyśmy się i nie rozmawiałyśmy widzę jak mu na tobie zależy, a ty jesteś przy nim taka .. rozpromieniona. – żywo gestykuluje rękami na co cicho chichoczę.
-Lu, on może mieć każdą dziewczynę...
-Ale on chcę ciebie! – jej głos podnosi się do tego stopnia, że prawię piszczy.
-Ty to sobie dopowiedziałaś. – śmieje się, a blondynka patrzy na mnie spode byka
-To dlaczego przychodził, pocieszał cię, nawet wygarnął Federico to, że cię nie wspiera? – robi przerwę próbując zbudować napięcie –Bo mu na tobie zależy i to bardzo! Nie przyszedł do żadnej innej, tylko do ciebie! Obudź się! – macha mi rękami przed twarzą, a do mnie dociera, że ma trochę racji. Przez te ostatnie dni, tygodnie to León wciąż był przy mnie, stał na pierwszym miejscu w moim życiu. A kiedy chciał mnie pocałować ja czułam, że też tego chcę.
-Okey, a teraz możemy zmienić temat? – pytam zażenowana, a ona przewraca oczami.
-Dobra, ale jeszcze wrócimy do tej rozmowy. – grozi mi palcem na co obie wybuchamy śmiechem.  –Czas nadrobić ten stracony czas! – oświadcza obejmując mnie ramieniem i razem idziemy przed siebie. W końcu wróciła stara, dobra Ferro. 
♥♥
Siedzę na łóżku z książką i uczę się już od 2 godzin. Przez te wszystkie problemy z tatą moje oceny się pogorszyły, no i frekwencja także. Muszę dostać przynajmniej 3 z matmy, bo Benitez mnie udupi, a tego wolałabym uniknąć. Kiedy czuję mrowienie w okolicy uda niechętnie podnoszę telefon. Widząc numer Leóna uśmiecham się do siebie.
L: Hej, jak się czujesz?
V: Dobrze, jeśli można tak powiedzieć po 2 godzinach ślęczenia nad matematyką  :D
L: Jeśli chcesz mogę przyjechać i ci pomóc :)
V: Nie trzeba, poradzę sobie. I tak już bardzo dużo dla mnie zrobiłeś, dziękuje ;)
L: Drobiazg, ważne że w końcu jesteś bezpieczna.
V: Dziękuje za wszystko, do jutra :*
L: Do jutra :*
Odkładam urządzenie z wielkim uśmiechem na twarzy. Nawet kiedy go tu nie ma czuję jego wsparcie. Jest taki kochany. Wciąż w głowie utkwiło mi to kiedy mówił jak mu na mnie zależy. Czuję, że przez ten cały czas stał się dla mnie kimś bardzo ważnym. Nawet przez te kilka dni najważniejszym. Ale czy to oznacza, że się w nim zakochałam? León bardzo mi się podoba i czuję się przy nim szczęśliwa, ale to raczej nie jest nic więcej niż przyjaźń, zresztą sama już nie wiem.
    Odkładam książki na bok i składając dłonie kładę na nich swoją głowę. Wzdycham przypominając sobie wydarzenia z ostatnich tygodni. To co się działo uświadomiło mi na kim mogę naprawdę polegać, a tą osobą okazał się być León Verdas.

  
               **************************************************************
                 ************************************************************
Heeejo! Widzicie jaka jestem systematyczna? :DD Złapałam trochę weny i jest! Może i nie najlepszy, aleee następny rozdział będzie o wiele ciekawszy, obiecuje! Nie mam już za dużo czasu, więc jak zawsze dziękuje za wszystkie komy pod poprzednim rozdziałem! Kocham was! ♥ ~Alexa

~LBA #2


Bardzo dziękuje za nominacje Vicky z bloga http://loveandtimesecret.blogspot.com/ 
A teraz zabieram się za odpowiadanie :D 


1. Co lubisz robić w wolnym czasie?
Przede wszystkim pisać opowiadania, oprócz tego słuchać muzyki, czasami rysować i marnować czas w internecie (ale cii :,DD)

2. Ulubiony film
Może nie jest moim ulubionym, ale -  "Znów mam 17 lat". Ostatnio do niego powróciłam no i .. nie wiem, po prostu fajny film :,D

3. Ulubiony kolor
#TeamFiolet ♥

4. Ulubiona książka
"Akademia Wampirów"

5. Leonetta czy Fedmiła?
Lajonetta 4ever XD Nie no, od 1 sezonu to moja ulubiona parka, oni są razem idealni ♥

6. Ulubiona piosenka
To pytanie mnie zabiło po prostu. Jak ja mam wybrać ulubioną piosenkę? :(
Napiszę kilka, które kocham ♥  (kolejność przypadkowa)
Ed Sheeran - Give me love
Ellie Goulding - Army
Christina Perri - Human
Katy Perry - The One That Got Away
Emeli Sandé - Read All About
Evanescence - My Immortal
+ piosenki z Violetty (m.in Podemos) ♥ i piosenki Tini :D

7. Kogo z obsady 'Violetty" chciałabyś poznać?
Wszystkich :,D  Ale najbardziej Tini i Jorge <3

8. Ulubiona piosenka z nowej płyty TINI
Zdecydowanie "Yo Te amo a Ti" - moja miłość ♥ A z pozostałych ciężko mi wybrać, wszystkie są wspaniałe! ^^

9. Na ile oceniasz mojego bloga? (1-10)
10 <3

10. Chciałabyś coś w nim zmienić?
Nic :,D  W twoim opowiadaniu nawet fakt, że Violka nie jest z Lajonem mi nie przeszkadza :D

Osóbki, które nominuje! ♥ :
Domciaa :D (blog)
Patty;* (blog)
Rosalie (blog)
Cysia Verdas (blog)

Pytania (Ostrzegam, że jestem w tym beznadziejna - nie żartuje xD):
1. Jaka jest twoja ulubiona piosenka z Violetty?
2. Obejrzysz serial "Soy Luna"?
3. Ulubiona piosenkarka/piosenkarz?
4. Ulubiony zespół?
5. W jakim kraju chciałabyś mieszkać?
6. Gdybyś miała wybrać - wolałabyś być na koncercie Tini czy Jorge?
7. Twoja ulubiona gra?
8. Kogo z serialu najbardziej przypominasz?
9. W jakim filmie chciałabyś wystąpić?
10. Co ci pomaga , kiedy nie masz weny?

                          ***********************************************************
                             ********************************************************
Z góry przepraszam, za tak fatalne pytania! #Pytaniazdupy. Ja nie potrafię ich wymyślać XD Wiecie ile nad tymi ślęczałam? 20 minut, a i tak takie gówno wyszło :,DDD  Nie oczekujcie ode mnie zbyt wiele co do pytań na LBA! xD Od razu przepraszam też osoby, które nie chciały być nominowane, ale moja pamięć jest na poziomie pogryzionego kapcia (nie obrażając kapci), więc musicie to zrozumieć xD Dobra, kończę tą beznadziejną notkę XD
Co do rozdziału: Nie wiem czy dziś się pojawi, nic jeszcze nie napisałam, ale jeśli wena przyjdzie to może wieczorkiem coś uda mi się wstawić! <3  Widzimy się niedługo! Miłego dzionka ♥ ~Alexa/Ola 

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Rozdział 8 ~Po prostu jesteś~


Rozdział dedykuje Domci, aby "ugasić jej pragnienie"  :,DDD
  
    Wchodząc do domu rzucam klucze na półkę stojącą w przedpokoju i kiedy już chcę pójść na górę powstrzymuje mnie głos mojej matki. Idę więc do kuchni, gdzie kobieta przygotowuje kolację.
-León, powiedz mi ile już znacie się z Violettą? – podnoszę brwi zaskoczony jej pytaniem.
-Chodzimy razem do klasy, więc około 2 miesiące, a czemu pytasz? – biorę do ręki jabłko leżące na talerzu i opierając się o róg blatu spoglądam na moją rodzicielkę wgryzając się w smaczny, soczysty owoc.
-Tak z ciekawości, widać, że jesteście sobie bardzo bliscy. – wywracam oczami.
-To tylko przyjaciółka. – wzdycham cicho, a blondynka uśmiecha się pod nosem
-A szkoda, bo bardzo do siebie pasujecie, zastanów się nad tym. – radzi, a ja śmieje się pod nosem. Mamusia zabawia się w swatkę. No świetnie. Jednak i tak jestem jej wdzięczny za to, jak dobrze potraktowała Vilu.  –Mógłbyś wreszcie pomyśleć o kimś na poważnie, tyle ile już twoich dziewczyn poznałam ..
-Mamo. – gromię ją wzrokiem
-León ja tylko mówię, że Violetta to naprawdę piękna i niezwykła dziewczyna. – biorę ostatni kęs jabłka i wyrzucam obierek do kosza.
-To akurat wiem. – całuję  polik mojej matki po czym kieruję się w stronę mojego pokoju.
♥♥
Wracam ze szkoły  z setką niepoukładanych myśli w mojej głowie. Violetty dziś nie było, nie odbiera telefonów, nie odpisuje, krótko mówiąc nie daje żadnego znaku życia. Boję się,że ten psychopata mógł jej coś zrobić.
    Kiedy widzę Federico śmiejącego się z Ludmiłą nie wytrzymuje i zachodzę im drogę. Oboje patrzą mnie zdezorientowani.
-Ludmiła, mogę pogadać z Fede? – pytam nie spuszczając wzroku z twarzy bruneta. Blondynka odchodzi, a on krzyżuję ręce na piersiach. –Gdzie jest Violetta? – pytam wprost. Chłopak wywraca oczami za co mam ochotę dać mu w pysk.
-To samo pytanie zadał mi wczoraj ojciec kiedy się do ciebie wymknęła. – prycha, a moje żuchwa twardnieje.
-Powiedziałeś mu gdzie mieszkam. – cedzę przez zaciśnięte zęby.
-Widziałem twój samochód. Sorry León, ale to dla jej bezpieczeństwa. – zdenerwowany łapie go za kołnierz skórzanej kurtki uniemożliwiając mu tym samym ucieczkę.
-Jeśli jeszcze raz zechcesz być konfidentem swojego ojca to licz się z tym,że to ty możesz być w niebezpieczeństwie. – syczę groźnie po czym opanowuję swoje emocje i puszczam go –Dlaczego nie było jej w szkole? – pytam wściekły
-Nie wiem, po jej wyjściu nie widziałem się z nią wczoraj. Nie było mnie w domu. – tłumaczy, a ja czuję ucisk w dołku. Świetnie. Czyli jej ojciec mógł z nią zrobić co chcę, bo była sama, bezbronna.
-Wasz ojciec jest teraz w domu? – pytam, a on drapie się po karku.
-Teraz nie, mówił że wychodzi na spotkanie ze swoimi kolegami z dawnej pracy.
-Muszę iść do Violetty, wracasz teraz do mieszkania? – chłopak przelotnie patrzy na Ludmiłe czekającą w jakiejś odległości od nas.
-Nie, wrócę dopiero za kilka godzin. – zwraca na mnie wzrok
-Cholera. – klnę pod nosem i kiedy już chcę odejść zatrzymuje mnie. Wyciąga z kieszeni pęk kluczy i podaje mi prosto do ręki.
-Idź. – klepie mnie po plecach po czym odchodzi. Szybko biegnę do mojego samochodu mając nadzieję, że Violettcie nic złego się nie stało. 
♥♥
   Z impetem wchodzę do pokoju szatynki i kiedy widzę ją leżącą twarzą do okna pochodzę do niej
cicho siadając na drugim końcu łóżka. Dziewczyna czując moją obecność wzdryga się lekko, a kiedy  odwraca się w moją stronę  spotykam się z zalanym łzami, czekoladowym spojrzeniem  pełnym nostalgii i bólu. Patrzę na jej dłonie, które są całe czerwone i mają kilka, dosyć widocznych ran. Przełykam ślinę i powstrzymując chęć zamordowania tego psychopaty ścieram opuszkiem palców jej łzy.
-Jesteś zawsze kiedy cię potrzebuje. – szepcze, a ja uśmiecham się lekko.
-Bo zależy mi na tobie, nawet nie wiesz jak bardzo. – kładę się obok niej i oplatam ramionami jej drobne ciałko, które spina się w momencie kiedy pozwalam sobie na tak odważny gest. Mam to gdzieś. Pieprzę to, że przekroczyłem granicę przyjaźni. Violetta mnie teraz potrzebuje, a ja potrzebuje jej. Gdyby coś jej się stało to nigdy bym sobie tego nie wybaczył. Stała się dla mnie tak cholernie ważna, że jestem w stanie złamać dla niej wszystkie zasady.
Szatynka wtula swoją twarz w moje ramię pozwalając aby fala ciepła przeszła przez mój organizm.
-Obiecaj, że ty nigdy mnie nie zostawisz. – kwili, a ja gładzę jej plecy z nadzieją stłumienia negatywnych emocji jakie musi teraz odczuwać. 
-Obiecuję. – na jej twarzy pojawia się delikatny uśmiech, który mimowolnie odwzajemniam. 
   I kiedy już jej oddech uspokaja się, a ona powoli zasypia dźwięk jej telefonu wybudza nas z transu. Szatynka odrywa się ode mnie zabierając ze sobą wspaniałe uczucie ciepła i przykłada urządzenie do ucha. Podnosi się do pozycji siedzącej i zagryzając wargę słucha głosu po drugiej stronie.
-Po co oboje do mnie dzwonicie? Jeżeli chcecie mi robić wyrzuty to odpuście sobie, nie chcę z wami rozmawiać – kończy połączenie rzucając telefon na szafkę. Przełykam ślinę i siadam obok niej. Do jej czekoladowych tęczówek znowu zaczynają napływać łzy, przez co coraz bardziej mi jej szkoda.
-Co się stało? – zwracam na nią wzrok, a ona bez słowa wtula się we mnie znowu.
-Ludmiła i Fede. – szepcze w moją koszulę. Wzdycham cicho obejmując jej drobne ciało. Czując przyspieszone bicie mojego serca  coraz bardziej utwierdzam się  w przekonaniu, że Violetta zaczyna znaczyć dla mnie więcej niż zwykła przyjaciółka.
-Wiesz, to dzięki niemu tutaj jestem, może trochę zmienił nastawienie. – pocieszam dziewczynę, a ona odrywa się ode mnie patrząc w moje oczy.
-To nieważne. – zwraca wzrok na bransoletkę, którą zaczyna miętosić swoimi palcami. Po chwili jednak jej spojrzenie znowu krzyżuję się z moim. –León, jako jedyny mnie nie oceniasz, po prostu jesteś. – moja dłoń ląduje na jej rozgrzanym policzku. Przez chwilę  w jej oczach pojawia się rozkojarzenie i niepewność, ale kiedy zbliżam do niej swoją twarz dziewczyna nie wycofuję się. I kiedy już chcę zmniejszyć odległość między nami przerywa nam wołanie jej ojca. Castillo odwraca się w stronę drzwi, a ja spuszczam głowę zawiedziony tym, że po raz kolejny ktoś nam przerwał.
-León, on nie może cię zobaczyć. – panikuję błądząc po pokoju. 
   Stając na równe nogi zatrzymuję ją kładąc ręce na jej ramionach. Chętnie zostałbym i wygarnął jej ojcu, ale nie chcę narażać  ją na jeszcze większe problemy. Jak najdelikatniej łapie jej nadgarstki starając się nie sprawiać jej przy tym bólu. Z przerażaniem oglądam czerwone ślady na jej rękach i podnosząc jedną z jej dłoni składam na niej pocałunek. Kiedy puszczam jej rękę na jej twarz wpływa piękny, magiczny uśmiech dzięki któremu uczucie, którym zaczynam ją darzyć  zwiększa się jeszcze bardziej.
-Nie zobaczy mnie, nie pozwolę żeby znowu cię skrzywdził. – szepcze wyraźnie, a ona wierzy w każde moje słowo. Kiedy widzę, że jej wzrok zatrzymuje się na moich oczach śmieje się cicho przywracając ją tym samym do rzeczywistości –Bądźcie w kuchni, a ja wtedy wymknę się do wyjścia. – dziewczyna przytakuje zgadzając się  na mój plan. Wychodzi z pokoju i ostrożnie stąpa po schodach co chwila odwracając głowę w moją stronę.
 Po chwili słyszę jak zaczyna go uspokajać i gdy wychylam głowę zza drzwi widzę ich rozmawiających w kuchni. Idę więc jak najciszej potrafię po schodach uważając, aby nie zaskrzypiały zbyt głośno. I kiedy zadowolony z siebie stoję już przy wyjściu słyszę tłuczenie szkła o podłogę. Cofam się więc i bezszelestnie kieruję się  w stronę kuchni. Wtedy zauważam tego psychopatę szarpiącego całkowicie bezbronną Castillo. Nie móc znieść tego widoku wchodzę do pomieszczenia.

Podchodzę do mężczyzny i odpycham go od przestraszonej szatynki. W jego oczach zapalają się piekielne płomienie, ale nie rusza mnie to. Za dużo krzywdy już wyrządził Violettcie.......

                        ******************************************************
                         *****************************************************
Hi! Cały rozdział z perspektywy Leosia, a co mi tam! Jakoś fajnie opisuje mi się jego uczucia, w następnym chyba znowu będą obydwie, chociaż jeszcze nie wiem xD I jak wam się podobał rozdział? Staram się być systematyczna! Dużo Lajonetty, a nawet bardzo dużo, ale ktoś musi wspierać naszą V. Jak widać Lajon chyba coś zaczyna do niej czuć, robi się gorąco ^^  Sorry, ale po tych spojlerach z TNŻV po prostu nie mogłam się powstrzymać żeby nie walnąć chociaż amigo- Leonetty :,DD  Jak widać Feduś trochę pomógł, ale nie będzie mu tak łatwo wybaczyć. Btw, jest nowa zakładka "Bohaterowie"   możecie zajrzeć jak chcecie, żeby lepiej sobie wyobrazić Leonka, Violke i innych :D Dobra, kończąc tą notkę gorące podziękowania dla was za tyle komów pod poprzednim rozdziałem! Kocham was! ♥ ~Alexa

wtorek, 19 kwietnia 2016

Rozdział 7 ~Potrzebuję Cię~

    Mija kilka dni. Mój ojciec robi się jeszcze bardziej agresywny i niebezpieczny, a reszta domowników jest niczego nieświadoma. Muszę w końcu powiedzieć o tym Fede, powinien znać prawdę.
   Delikatnie uchylam drzwi prowadzące do pokoju bruneta i kiedy widzę go chrapiącego na łóżku podchodzę i zaczynam go budzić. Po kilku nieudanych próbach zrywam z niego pościel  i dopiero to sprawia, że oczy chłopaka otwierają się.
-Co chcesz? – pyta sennym głosem sięgając po komórkę. Włącza wyświetlacz i odkłada urządzenie na miejsce –Dopiero 7:00, a pierwszej lekcji nie ma. – mruczy niezadowolony
-To nieważne, muszę ci o  czymś powiedzieć. – podnosi się do pozycji siedzącej, a ja spoczywam obok niego.
-Chodzi o tatę. – nabieram powietrza do swoich płuc,  on patrzy na mnie zdezorientowany -Zauważyłeś, że ostatnio jakoś dziwnie się zachowuje?
-Stracił pracę, więc chyba ma prawo chodzić lekko poddenerwowany. – przeciera oczy zirytowany. Wzdycham cicho.
-Federico, ostatnio o mało mnie nie pobił kiedy go o to spytałam. – na twarzy mojego brata maluje się wściekłość i zdenerwowanie.
-Przestań wygadywać o nim takie głupoty. – warczy, a ja wzdrygam się. –Tata tak wiele dla nas robi, a ty opowiadasz o nim takie rzeczy!
-Jesteś nim zaślepiony! Przejrzyj na oczy jaki jest naprawdę! – chłopak prycha.
-Lepiej stąd wyjdź, nie chcę słuchać twoich idiotyzmów. – zrywam się z łóżka i wychodząc przesadnie trzaskam drzwiami jego pokoju. Jak on może mi nie wierzyć?! Wiedziałam, że jak zwykle będzie go bronił. Kolejna osoba na której się zawiodłam.

♥♥
Wchodząc do szkoły szukam wzrokiem mojego najlepszego przyjaciela, ale kiedy go odnajduję wcale nie jest mi lepiej. Śmieje się razem z Clarissą, której ręka spoczywa na jego ramieniu. Nie wierze w to! Najpierw Fede, teraz León. Podchodzę do nich w skutek czego na twarzy Flórez pojawia się niezadowolenie. Verdas widząc to odwraca się zauważając mnie.
 -Hej. – uśmiecha się, lecz nie odwzajemniam tego. –Coś się stało? – pyta zmieszany
-Tak. – odpowiadam krótko
-Dobra, możesz przyjść później? Aktualnie rozmawiamy. – wtrąca blondynka, a mnie natychmiast podnosi się ciśnienie. Kolejna osoba, której po prostu nienawidzę. 
-Clarissa. – karci ją szatyn, a ona wywraca oczami. –Możesz zostawić nas samych? – zwraca się do niej, a kiedy dziewczyna już chcę coś powiedzieć przerywam jej machnięciem dłoni
-Spokojnie, lepiej to wy sobie porozmawiajcie. – uśmiecham się sztucznie i wymijając ich odchodzę.  Za chwilę jednak czuję rękę na moim nadgarstku, a kiedy chłopak odwraca mnie w swoją stronę spotykam się z dwoma szmaragdami wpatrującymi się we mnie z troską.
-Powiesz mi? – kiwam delikatnie głową, a on puszcza mnie i proponuje abyśmy się przeszli. Opowiadam mu o sytuacji z rana, a kiedy kończę zagryzam wargę.
-Przyznam, że nie spodziewałem się po nim tego. – przeczesuje lekko swoje kasztanowe włosy, a ja staram się nie zwracać na to uwagi.
-Tak, właśnie tego się obawiałam. Dla Federico mój ojciec zawszę będzie ideałem, wzorem do naśladowania. – nagle czuję jak jego dłoń splata się z moją.
-Dla mnie kto inny jest ideałem. – posyła mi uśmiech i kiedy już chcę coś powiedzieć przerywa mu dzwonek na lekcje.Chłopak klnie pod nosem na co cicho chichoczę. –Muszę iść po książki, widzimy się później. – puszcza mnie i odbiega. Jak zwykle w nieodpowiednim momencie! Ciekawe co León chciał mi powiedzieć.
Nie zastanawiając się dłużej idę w stronę klasy. Matma.. Ten dzień robi się coraz gorszy.

♥♥
Słysząc trzask drzwi frontowych i co najmniej niecenzuralne słowa brzmiące w niskim, męskim głosie zdaję sobie sprawę, że mój ojciec wrócił.
-Tato, spokojnie. –drugi, znajomy głos rozchodzi się po domu. O proszę. Federico też postanowił przyjść. Musiał odczekać 2 godziny żeby nie spotkać się ze mną po szkole?
-Gdzie Violetta? – słysząc swoje imię wzdrygam się. Czego on ode mnie znowu chcę?  -Violetta! – przełykam ślinę i jak najszybciej podążam do źródła hałasu. Kwaśna mina mężczyzny mierzy mnie już od samego wejścia.
-Tak? – pytam przestraszona na co mój brat przewraca oczami.
-Co tu robił wczoraj.. – pociera głowę ręką próbując przypomnieć sobie imię mojego przyjaciela. . –Ten León, co on tutaj robił? – mierzy mnie złowrogim wzrokiem przez co czuję się niekomfortowo.
-Odprowadził mnie do domu. – tłumaczę. Naprawdę mając 19 lat muszę mu się spowiadać? Damian wzdycha groźnie i ściska ręką mój nadgarstek.  Patrzę na niego z przerażeniem w oczach.
-Nie chcę go więcej widzieć, zrozumiałaś?! – warczy, a zaciskam powieki powstrzymując łzy. –Więcej go nie zobaczysz, prawda?– niezdolna do żadnego ruchu delikatnie kiwam głową i czując swobodę w lewej ręce uciekam do swojego pokoju. Nienawidzę go!  -Ani waż mi się z nim widywać! – słysząc krzyk za swoimi plecami trzaskam drzwiami i rzucam się na łóżko cicho szlochając. Mam już dosyć mojego ojca! Odkąd stracił pracę codziennie się na mnie wyżywa!
    Nie słuchając jego rozkazów wyciągam telefon i dzwonię do osoby, której teraz najbardziej potrzebuję. Jeden sygnał, drugi  i wciąż cisza.
    Nagle słysząc dzwonek telefonu odbieram z nadzieją usłyszenia głosu Verdasa, ale zamiast tego głos Ludmiły odbija się echem w moim umyśle.
-Posłuchaj, ostatnio jakoś dziwnie się zachowujesz. – stwierdza –Federico mówił, że dzieję się z tobą coś dziwnego. – prycham zirytowana jej słowami. Nie wierzę. Mój brat jest całkowicie zaślepiony. 
-Ze mną? Lepiej niech powie co wydarzyło się naprawdę. – zagryzam wargę.
-Violetta nie wiem co się ostatnio z tobą dzieje. W ogóle się nie widujemy, na dodatek zamiast wspierać swojego ojca w takich trudnych chwilach ty opowiadasz o nim same złe rzeczy. – jej słowa uderzają prosto w moje serce. Nie wierzę, że rozmawiam z moją najlepszą przyjaciółką. Chyba cały świat postanowił kopnąć w dupę Violette Castillo.
-Słucham? – nie dowierzam jej słowom. 
-Nie poznaję cię.  – jej głos z przyjaznego, sympatycznego zmienia się na kąśliwy i dobijający.
-To ja nie poznaję ciebie. – syczę do słuchawki kończąc połączenie. Nie wierze! Po prostu nie wierze! Co ja takiego zrobiłam? Mój ojciec, Fede, a teraz nawet Ludmiła.
Kiedy na wyświetlaczu dostrzegam imię Leóna natychmiast odbieram.
-Vilu, wszystko w porządku? – jego troskliwy głos sprawia, że na moim sercu rozlewa się fala ciepła.
-Potrzebuję cię. – mówię z łzami w oczach
-Już jadę. – oznajmia od razu, a ja odkładam telefon i wychodzę z pokoju. Cicho pokonuję stopnie z nadzieją zostania niezauważoną i kiedy już łapię za klamkę powstrzymuje mnie czyjś dłoń. Przełykam ślinę i kiedy odwracam się dostrzegam Federico.
-Miałaś nigdzie nie wychodzić. – przypomina. Cholera! Czy to naprawdę jest mój brat?
-To nie twoja sprawa. – syczę wściekła. Brunet odsuwa się lekko krzyżując ręce. Nie mając ochoty go dłużej słuchać wychodzę z domu i idę jak najdalej od tych ludzi wypatrując samochodu Leóna. 

♥♥
-Mój ojciec zabronił nam się widywać, mówiłam że to zły pomysł. – spuszczam głowę załamana ponownie wtulając się w jego tors. Zamykam oczy delektując się jego idealnym zapachem. Nie ma mowy żebym go więcej nie zobaczyła. To jedyna osoba, która mnie wspiera, której ufam. 
-Spokojnie, nie zostawię cię. – na moją twarz wkrada się delikatny uśmiech, za który karcę się w myślach. Ostatnio jakoś sam pojawia mi się na twarzy w pobliżu Leóna. Podnoszę głowę patrząc w jego piękne tęczówki. Wtedy szatyn zbliża do mnie swoją twarz przez co robi mi się gorąco. I kiedy już zaczynam tracić resztki zdrowego rozsądku z powodu jego bliskości słyszę głośne stuknięcie w drzwi. León oddala się ode mnie i zbliża się do źródła hałasu.  Gdy słyszę swoje imię wykrzyczane przez znajomy mi głos zamieram. Co on tutaj robi?!
   Zielonooki wzrokiem odprowadza mnie za ścianę oddzielającą kuchnię od salonu. Nie zastanawiając się więc chowam się słysząc dźwięk uchylania drzwi.
-Dzień dobry. – wymuszona uprzejmość Leóna odbija się echem po pomieszczeniu. Przywieram do ściany zamykając oczy.
-Gdzie jest moja córka?! – chrypie mój ojciec. Przełykam głośno ślinę  modląc się aby mnie nie zauważył.
-Violetta? Ostatnio widziałem ją kiedy wychodziła ze szkoły. – łga mój przyjaciel. Sprowadzam na niego tyle problemów, że robi mi się wstyd od samego słuchania tej rozmowy.
-Myślisz, że ci uwierzę gówniarzu?! – głos Damiana staję się coraz bardziej agresywny. Zaczynam drżeć ze strachu.
-Proszę stąd wyjść. – stanowczy głos Leóna wprawia mnie w osłupienie.
-Kim pan jest? – dociera do mnie kobiecy głos. Szelest papierowej torby i stukania szpilek sprawia, że nie mam pojęcia co się właśnie dzieje –Proszę stąd wyjść, bo wezwę policję. – po tych słowach rozlega się trzask drzwi, a za chwilę obok mnie pojawia się Verdas. Chwyta moją dłoń i zapewniając, że mój ojciec już poszedł prowadzi mnie w stronę właścicielki pięknego głosu. Zauważam przed sobą śliczną, wysoką kobietę przyodzianą w białą, elegancką sukienkę i złoty naszyjnik opasujący jej szyję.
-Mamo, to jest Violetta. Violetta to moja mama Angie. – przedstawia nas sobie León. Ściskam dłoń blondynki posyłającej mi ciepły, serdeczny uśmiech. Nie wygląda jakby była jego mamą, wydaję się być bardzo młoda, ale po jej wyrazie twarzy wnioskuje, że na pewno jest bardzo miłą kobietą.
    Po kilku minutach wyjaśniania, że nie jesteśmy razem i dosyć bolesnej dla mnie opowieści o moim ojcu kobieta przytula mnie delikatnie jak bliską, dobrze znaną jej osobę. Wtulam się w nią jak we własną matkę, z którą nie mogłabym pozwolić sobie na taki gest.  Kobieta odrywa się ode mnie ścierając kciukami łzy świdrujące w moich oczach.
-Pamiętaj, że zawsze możesz do nas przychodzić. – zapewnia blondynka po czym odsuwa się lekko
pozwalając aby tym razem León mnie objął. Jego ramiona jak zwykle mnie uspokajają. Czując pocałunek, który składa na moich włosach rumienie się lekko. –Violu napijesz się herbaty? – wyswobadzam się z uścisku szatyna i dopiero w tej chwili zauważam, że pani Verdas znajduję się w kuchni.

-Chętnie, jeśli to nie problem. – kobieta posyła mi pobłażliwy uśmiech, a ja z Leónem podchodzimy do niej. Teraz już wiem, na kogo mogę naprawdę liczyć. 

                      ********************************************************
                        ****************************************************** 
Hej! Rozdział krótki, ale dosyć dużo się dzieje! :D Mama Leóna jak widać polubiła Vils, za to Ludmiła ją nieźle zawiodła. Nie będę się za bardzo rozpisywać, napiszę tylko tyle, że dziękuje wam za wszystkie komentarze pod OS czy innymi rozdziałami. Bardzo motywuje mnie to do pisania :D  Nie przedłużając życzę miłego dnia, a raczej nocy Xd  Kocham was ♥ ~Alexa

Theme by violette